5 dobrych powodów, by usunąć konto na Facebooku

Jako że sam gardzę Facebookiem, nie mogło zabraknąć takiego wpisu na moim blogu. Warto się z nim zapoznać, niezależnie od tego czy jesteś uzależniony od tego serwisu czy też korzystasz z niego sporadycznie.

A więc dlaczego warto zrezygnować z niebieskiej strony?

Powodów może być wiele, ja jednak przedstawię tutaj 5 moim zdaniem najistotniejszych.

Monopol

Wszyscy wiedzą o dominującej pozycji Fejsa, ale nie wszyscy zdają sobie sprawę, że jest to tak naprawdę jego wada. Mało tego, niektórzy ten monopol jeszcze napędzają! Robią to znajomi, zachęcając nas co chwilę do korzystania z tego portalu, czy reklamy, gdzie często padają teksty typu „Znajdź nas na Facebooku!”. Teoretycznie nikt z nas nie musi mieć konta na Fejsie, ale czasami oznacza to pewne wykluczenie. Są ludzie, którzy korzystają z tego portalu tylko dlatego, że są tam ich znajomi – a więc bardziej z uwagi na pewną konieczność czy wręcz presję społeczeństwa, niż własne chęci. Czy naprawdę jednak musi być tak, że jeśli kogoś nie ma na Facebooku, to znaczy, że on „nie istnieje”? Zdecydowanie lepiej dać ludziom wybór, niż zmuszać ich do tego, by niemal całą swoją komunikację stawiali na jedną kartę.

Brak prywatności

Mówi się, że na tym świecie nie ma nic za darmo. Facebook bynajmniej nie jest tutaj wyjątkiem. Za korzystanie z portalu nie płacimy co prawda pieniędzmi, ale swoimi danymi już jak najbardziej. Serwis daje nam możliwość podania wielu informacji o sobie, ale oprócz tego sam śledzi nasze poczynania, również te poza samym portalem – dzięki swoim wtyczkom (takim jak np. przycisk Lubię to!) wie o praktycznie każdej stronie internetowej, jaką odwiedziliśmy. Co więcej, wie o tym nawet jeśli z Fejsa się wylogowaliśmy! Wspomina o tym nawet Wikipedia:

Pliki cookies ładowane przez serwis zapamiętują wszystkie strony, które mają powiązanie z Facebookiem. W związku z czym czasami część życia osób zarejestrowanych na Facebooku jest rejestrowana, nawet po wylogowaniu[28]. Facebook śledzi także osoby, które nie posiadają nawet konta na portalu[29][30].

A to jeszcze nie wszystko – Facebook pobiera od zewnętrznych firm dane, których mu o nas brakuje:

Dzielenie się prywatnymi danymi w Internecie, głównie na łamach serwisów społecznościowych, od początku budzi kontrowersje. (…) Pomijając działania pojedynczych osób, również sam Facebook, niewątpliwie najpopularniejszy serwis tego typu, kolekcjonuje informacje o swoich użytkownikach, by móc wykorzystywać je w przyszłości. Jak się jednak okazuje, nie bazuje wyłącznie na tym, co publikowane jest na jego łamach, ale korzysta także z baz dostarczanych przez zewnętrzne firmy.

Wielki Brat Zuckerberg patrzy…

Można więc przypuszczać, że Mark Zuckerberg wie niemal wszystko o wszystkich – a przynajmniej, że bardzo niewiele mu do tego brakuje. Wielu użytkowników się tym nie przejmuje, tłumacząc że „nie mają nic do ukrycia”. Czy jednak aby na pewno? Przecież wszyscy jesteśmy grzesznikami i fakt, że nie popełniamy jakichś groźnych przestępstw nie czyni nas od razu świętymi.

Powodów do obaw może być jednak więcej. Czy to dobry pomysł, by jedna firma miała w swoich rękach aż tyle informacji na nasz temat? Czy aby na pewno dobrze chroni wszystkie te dane? Wygląda na to, że… nie. Przykładem tego może być poniższe zdjęcie.

Wstawiłem je tutaj korzystając z linku znalezionego przeze mnie w komentarzach pod zacytowanym nieco wyżej artykułem. Zawarta w adresie domena fbcdn.net świadczy o tym, że zdjęcie to pochodzi bezpośrednio z Fejsa.

Przyjrzyjmy się tej fotografii. Przedstawia ona ludzi na jakiejś zabawie – prawdopodobnie sylwestrowej, zważywszy na fakt, że znalazłem je w okresie noworocznym. Zdjęcie ma zdecydowanie charakter niepoważny – głupie miny i kolorowe peruki na głowach powodują, że sfotografowani ludzie wyglądają dość komicznie. No, ale czego też w końcu można oczekiwać od fotki z imprezy? Cóż, raczej nie tego, że będą mogły ją oglądać ponad 3 miliardy osób na całym świecie (a tylu ludzi ma dziś dostęp do Internetu). Jeśli już więc wrzucamy taką fotę na Fejsa, to nie powinniśmy ustawiać publicznej widoczności postu. Czy tak było w tym przypadku?

Ustawianie dostępności postu na FB
To powinno teoretycznie wystarczyć…

Na to pytanie pomoże nam odpowiedzieć wujek Google, a konkretniej jego funkcja o nazwie „Wyszukiwanie obrazem”.https://www.google.pl/search?tbs=sbi:AMhZZivdU3PKu_1dok9qL1-TrG7S3fCUxQk4nrzJwkDyMFA2BNoPmp55n4qVavY1RwQlC73RPrp1MPNVovQYwuywxkWoA2Cyx2nj9CN0msypkZJSvVa4rFN10qBAzOLVOaciWZT0cpXEndwHZZn4UxK7cup1-zdqIBAddOVOIgfLYEUZp2KUjV98OIfJ9SrKTM2cp54_12_1zFdENqRTfjc5x6awUyU7dMWiMi8uKX8Q2qj6aSGgXMnsBHM0HUKduHViq0Q7dHae0ZrM0ms70Yhwa4ft5XXlbaiafElB3ArV5R9Byom-J2W8gOrfrSfGBwrHj1JpfOl2oVf8KTl00es1hQGnMWotEXDx6H3edqdMVfThwcjvwZu_1nm-EY1tg7qR4Cb6dMEEw6lKCX-hY_1t3ZLxMIq3GZbJdcHREGpBXnQqaT_1iYdFKTTkwz1uZJ2tbD9J4t-EKVkHW2RGtQmCjK-gNw_1n-KLXmnCmVYPagBpR6NZlcRbmIE-EkjEapu3CT_1jGpGeGWeJ0HUkAby0y6CswCuEL5o5q5BrFRo5U3_123kZ5dazF4MqNjUMwAHNWuyr9wsiHqee0cAcPXKbGHDLe14HwRXmUa7jGxL5Fk-cQvoSNkjv-OFVuvk62gCIR5_1NvBTDmkPwnV9dWnYjfZjzpUsZmcqFbv3cRhAn8YRZz7ZNqtAGd-fXZXhcjoFULuG5SYtwEZxV-gR5i9LM-wsKXusRNaCDPV1iPQ-8ALNm5ACHw0ywBBhqltHBsAB7pfSyp9WOoRcfU54_1QL73vNGJ3q1sddTjVBugh6rj0hTRA91haVLEDrgajeYv1XUsZCh0NZUVfi5tco9QRPDh5fwvjcVAoJrWmQNAUqtVfjfALqHtTThi5DzS28fEF0TPovcvVBdJkQTlIWKwAWUh-10WdSSiSopkTUqm5cq7wJBHTDBS-3_1cbypZEPe7QU_1bsJ8sNYv2kDP4bJ1-VslmLspyfIeFDuvB9qSoCrBmUC-a7GiLKmPA8_1mBviccFsX3UoViqjvzQMPqAAxASd7FFEX3DvUZ8e80ixLkBvYgJc_1uq0pXv-ASkq1RXXWSMT77C6WQIWElwkdKOF4ntVxNG9xHjSjuhaOES7bhbHHslL01UgqzYPo4dOKrnVkKt-nrkPK30lEl2O9TYJalNNtrIN_1bCDbRJhE_1JwlYI7unJwh4PsCjmMkrZP9w_1YHj_1dqvIz_1KrlgsiURHi2L3JEzQWQcbFiIVsYxz_10e5I7wYds7Hm6q_1rTtBcMMExwhG4vLbhQ9AIvpABgBHymOK3TynO9aXa-Aj_1XMi68udV3fdt7PyQitThpBt0DiLKqz-04VxKOq1FAu2L62ZTWoR8kaBaZSjpkucYqIuPuEM4L-Xamm3o9HhQMhBljlIwmOHqfEboUY415pNG7n3G9iLijYC-AMX14xTZOKfdjipZXWBsUCxx588adWZoLEnIVSFB-AraSaK4XIW3Bw7r-zoJQgbOzfzJmV_1BEzdPaNmVKQsjjhSdMhUM8aZCoaPHGl_1xLayClLFuKyZYsjY-ZwJYsxkfqYQBgcmoIyB8yyMCtA-4xhM6xeHC9RMlM2DZhysrgzREw_1g9FSzh0fJP1WTlqXVSS5r4BsjnnDdCf4yLT_1EPbZiWvjaTg9UwgfPNBgegY6wmxzKstMdlhUz_1Sw2&hl=plWśród wyników wyszukiwania nie ma nigdzie Facebooka, więc można wnioskować, że sam post nie jest dostępny publicznie, ale zawarte w nim zdjęcie – owszem. Teraz już wiesz, dlaczego na przycisku zamieszczającym post, niezależnie od ustawionej jego widoczności, zawsze widnieje napis „Opublikuj”…

Cenzura

Portal Marka Zuckerberga dość wybiórczo podchodzi do tego, co powinno być z serwisu usuwane, a co nie. Popularnym przykładem jest obrażanie na łamach Fejsa różnych religii – np. treści szkalujące muzułmanów są kasowane, podczas gdy te przeciwko katolikom – według moderatorów FB – nie naruszają tzw. „Standardów społeczności”.

Zdarza się również, że Facebook cenzuruje coś bezpodstawnie. Kilka miesięcy temu głośno było o usunięciu z Fejsa polskich stron o charakterze narodowym. O tym przypadku opowiedział na swoim kanale Mariusz Max Kolonko:

A to jeszcze nie wszystko. Bywało, że Facebookowi nie podobało się umieszczenie zdjęcia ze snapchatowym filtrem (co z kolei jest też przykładem nieuczciwej konkurencji, o czym za chwilę) czy użycie słowa „pedał”… w kontekście części od roweru. Za bycie „niepoprawnym politycznie” na Facebooku grozi ban, który dla niektórych z nas może być bardzo dotkliwy – ot, uroki monopolu oraz powierzenia całej swojej komunikacji na odległość jednej firmie.

Nieuczciwa konkurencja

Serwis ma ogromną popularność, ale chyba marzy mu się bycie nie tylko całą naszą komunikacją, ale również Internetem, czy wręcz światem. Jeśli korzystacie z Messengera bądź Instagrama, albo przynajmniej śledzicie portale technologiczne, to prawdopodobnie wiecie, że Facebook bezczelnie kopiuje Snapchata. Świetnie opisał to zjawisko Mikołaj Nowak na swoim blogu:

Facebook ewidentnie zapragnął mieć wszystko u siebie. Gigant zmierza w kierunku monopolu, a plan ten obnaża ostatnie skopiowanie naczelnej funkcjonalności Snapchata, jaką jest feature „Stories”. FB – za sprawą Instagramu – pisze historię na nowo. Nie rozgląda się, nie szanuje konkurenta – kopiuje jego rozwiązania niemal 1 do 1 i nie widzi w tym problemu. Co ważne – nie naraża się na reperkusje społeczne, bo użytkownicy Instagramu błyskawicznie i bardzo chętnie zaczynają korzystać z „nowego” feature’a – Instagram Stories. Zaryzykuję stwierdzenie, że FB stał się „teflonowy”; nic złego się do niego nie przykleja, a dodatkowa krytyka rynku wręcz motywuje jego zespoły odpowiedzialne za rozwój.

Snap to jednak nie wszystko. Facebook od jakiegoś czasu – delikatnie rzecz ujmując – mocno stawia na wideo…

Czym chce być Facebok
Źródło: Spider’s Web

…a ujmując mniej delikatnie – konkuruje już nie tylko ze Snapchatem, ale również… z YouTube’em! I to w sposób nie mniej brutalny.

I teraz zastanów się, czy na pewno chcesz korzystać z rozwiązań korporacji, która posuwa się do takich oto właśnie chamskich zagrywek?

Strata czasu

Ile razy zdarzyło się, że zamierzałeś wejść na Fejsa „tylko na chwilę”, a potem spędziłeś tam nie 5 minut, tylko 30 minut i więcej? Spójrz na swoje Aktualności. Czy nie znajduje się tam zbyt dużo informacji i absorbujących treści? Czy naprawdę aż tak ciekawe jest to, jak wyglądał obiad twoich znajomych, co kupili dzisiaj w sklepie albo ile razy poszli do toalety?

Moim zdaniem Facebook to wylęgarnia spamu, chamstwa, durnych fotek i innego syfu. Ot, taki internetowy śmietnik. Śmietnik, w którym ciężko znaleźć coś wartościowego. Czy warto więc w ogóle poświęcać na niego swój czas?

Oczywiście rozumiem potrzebę interesowania się tym, co dzieje się u znajomych – ale zdecydowanie lepiej dowiadywać się tego od nich osobiście, np. podczas spotkania przy piwie, niż z kolejnego, ogólnodostępnego postu na Fejsie.

To co, jeśli nie Facebook?

Na szczęście istnieje wiele zamienników „twarzoksiążki”. Z niektórych twoi znajomi prawdopodobnie już korzystają, ale zawsze możesz spróbować przekonać ich do spróbowania czegoś nowego (choćby tym wpisem;). Pamiętaj też, że nie musisz ograniczać się do jednego serwisu – możesz korzystać z kilku i np. na każdym kontaktować się z innymi osobami.

Najlepsze alternatywy Facebooka

Prawdopodobnie migracja do tych miejsc będzie najkrótszą i najprostszą drogą do porzucenia FB.

Twitter

Moim zdaniem najlepszy kandydat, z uwagi na swoją popularność oraz podobieństwo do Facebooka. Reprezentuje on jednak sobą dość odmienne podejście – jest po prostu nastawiony bardziej na szybkie przekazanie informacji o tym, co się w danej chwili dzieje. Cała komunikacja na portalu odbywa się za pośrednictwem tzw. tweetów, z których każdy może mieć maksymalnie 140 znaków (co jest zresztą cechą charakterystyczną serwisu). Oznacza to, że musimy tu pisać krótko i treściwie. Tweet może jednak składać się nie tylko z tekstu, ale można w nim zawrzeć również m. in. zdjęcia, filmik czy ankietę.

Na Twitterze nie ma „znajomych” – tutaj obserwujemy interesujące nas profile, aby pojawiające się na nich tweety były widoczne na naszej stronie głównej – podobnie zresztą jak na Facebooku. Nie ma tu również czatu, jako takiego – możemy jedynie wysyłać prywatne wiadomości do osób, które nas obserwują.

Myślę, że Twitter to świetne miejsce do komunikacji ze znajomymi. Jak już wspomniałem, portal ten jest podobny do FB, ale ludzie traktują go inaczej – nie wypisują głupot, nie wstawiają zdjęć z wypadu do knajpy itp. rzeczy. W 140 znakach po prostu nie ma miejsca na takie bzdury. Twitter, którego cechuje mniejsza ilość znaków (i użytkowników) jest świetnym przykładem tego, że nie liczy się ilość tylko jakość.

Snapchat

Specyficzny komunikator, charakteryzujący się głównie możliwością tworzenia i wysyłania znajomym zdjęć i filmików z zabawnymi efektami, ale wyświetlanymi tylko przez kilka sekund. Po wejściu do aplikacji naszym oczom jako pierwsze ukazuje się widok… aparatu. To nie jest jednak zwykły aparat – to bardzo ciekawy edytor foto/wideo, umożliwiający nakładanie na nasze materiały różnych rzeczy, od zwykłego tekstu, przez emoji i własne rysunki aż po tzw. filtry. Możliwości te sprawiają, że rozmowa nawet na najnudniejsze i najbardziej błahe tematy, może być bardzo ciekawa – co można zaobserwować na poniższym filmiku.

Snapchat to świetny sposób na urozmaicenie naszej komunikacji ze znajomymi. Z aplikacji korzystać może każdy, ale najbardziej jest ona popularna wśród młodych ludzi – zwłaszcza nastolatków, którzy już dawno przenieśli się tutaj z Facebooka.

Zrobionego przez nas snapa możemy wysłać do konkretnej osoby (lub osób) – wówczas odbiorca będzie mógł obejrzeć go maksymalnie 2 razy, przez kilka sekund, po czym materiał zniknie. Możemy również wrzucić naszego snapa na tzw. My Story – odpowiednik facebookowej tablicy, gdzie każde zdjęcie czy filmik może być przez naszych znajomych oglądane przez 24 godziny od wstawienia. Do osób z naszej listy możemy też wysyłać zwykły tekst, naklejki oraz foto i wideo zrobione zwykłą aplikacją aparatu w naszym telefonie.

Snapchat to obecnie jeden z najpopularniejszych social mediów, więc na pewno znajdziemy tam przynajmniej kilku naszych znajomych. Możemy ich dodać na wiele sposobów: importując z listy kontaktów w telefonie, wpisując ręcznie nazwę użytkownika czy skanując tzw. snapkod – obrazek w stylu QR identyfikujący konkretnego użytkownika. Dobrym pomysłem jest ustawić sobie swój snapkod jako zdjęcie profilowe na FB – w ten sposób od razu dasz wszystkim jasno do zrozumienia, jaką drogą mają się z tobą kontaktować.

Viber

Z tej aplikacji sam jak na razie nie korzystałem, więc nie napiszę o niej zbyt wiele. Wiem jednak, że Viber to popularny, darmowy i wieloplatformowy komunikator, służący głównie do wykonywania połączeń głosowych przez Internet. Na Viberze nie trzeba zakładać żadnego konta – tutaj po prostu logujemy się swoim numerem telefonu. Aplikacja następnie pobiera sobie naszą listę kontaktów, by poinformować nas, kto z naszych znajomych korzysta z Vibera – a tym samym, do kogo możemy przez niego zadzwonić. Połączenia głosowe czy wideo nie są jednak jedyną dostępną tutaj formą komunikacji – do znajomych możemy również wysyłać m. in. wiadomości tekstowe, zdjęcia, naklejki i filmy.

Osobiście nie jestem użytkownikiem Vibera, jak już wcześniej napisałem, ale od jakiegoś czasu przyglądam się temu komunikatorowi i sądzę, że warto się nim zainteresować. Bardzo możliwe, że sam za jakiś czas zainstaluję go w swoim smartfonie.

Hop

Czy ty też zauważyłeś, że właściwie wszystkie aplikacje społecznościowe cierpią na jedną, dość poważną wadę? Chodzi o to, że skontaktujesz się przez nie tylko z osobami będącymi w tej samej sieci. Możesz założyć Twittera, Snapchata, Google+, ale i tak nie dogadasz się z kolegą, którego nie ma w żadnym z nich. Jest jednak przynajmniej jeden wyjątek od tej reguły – stary, dobry e-mail. Oczywiście poczta elektroniczna została już dawno wyparta przez komunikatory w kwestii prywatnych, luźnych rozmów. To może się jednak zmienić, dzięki aplikacji Hop, stanowiącej ciekawe połączenie czatu oraz e-maila. Ten mobilny klient poczty posiada niemal wszystkie cechy typowe dla współczesnego komunikatora – szybki kontakt, informowanie adresata o pisaniu, możliwość wysyłania różnych treści, w tym zdjęć, lokalizacji, animacji GIF czy wiadomości głosowych. Hop może spokojnie zastąpić nie tylko FB/Messengera, ale również tradycyjnego klienta poczty elektronicznej. Aplikację można ściągnąć z iStore, Google Play oraz APKPure.

A co, jeśli i tak muszę być na Facebooku?

Bywają niestety w życiu takie sytuacje. Przede wszystkim pamiętaj, że konto na FB nie uniemożliwia Ci korzystania z rozwiązań konkurencji. Z osobami, których nie ma w alternatywnych social mediach, kontaktuj się e-mailowo (tu warto rozważyć wspomnianą nieco wyżej aplikację Hop), telefonicznie bądź przez SMS-y. Z samego Fejsa staraj się korzystać jak najrzadziej; usuń z przeglądarki swoje zapamiętane hasło, wyloguj się, kiedy już Facebooka nie potrzebujesz. Kiedy ktoś zapyta Cię o FB, odpowiedz, że nie korzystasz i zaproponuj inną drogę kontaktu, np. telefon. Możesz dodatkowo zarzucić jakąś ciekawą ripostę, np.

Nie mam Facebooka – stawiam tylko na prawdziwe znajomości

albo

Facebook? Nie, nie korzystam z tego złodzieja czasu, nerwów, prywatności i rozwiązań konkurencji

Nie daj sobie też wmówić, że jesteś jakiś „gorszy” z racji tego, że nie używasz FB. Wcale nie jesteś, a wręcz przeciwnie – jesteś świadomy konsekwencji korzystania z Facebooka i masz konkretne powody do tego, by go unikać.

Zakończenie

Być może nie przekonałem Cię tym wpisem do natychmiastowego usunięcia konta na Fejsie, ale mam nadzieję, że przynajmniej dał Ci on do myślenia. Jeśli znasz inne, dobre argumenty za zrezygnowaniem z FB, koniecznie napisz o nich w komentarzu. Zachęcam również do rozmowy ze mną przez GG na temat tego wpisu oraz do udostępniania go dalej – np. na Facebooku;)

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s